- Jak wygląda u Was okres między sezonami? Po zakończeniu jednego już myślicie o następnym czy choć na chwilę zwalniacie tempo, aby odpocząć?
Kamil: Praktycznie cały czas musimy trenować, ponieważ to jest taki sport, gdzie tydzień wolnego to jest za dużo.
Krystian: W sezonie mamy zawody średnio co miesiąc. W tym roku wyszło trochę inaczej, bo mieliśmy praktycznie co dwa tygodnie i musieliśmy trochę poświęcić szkołę. Kończy się sezon, teraz mieliśmy tydzień wolnego. Na feriach jedziemy na obóz siłowy, może nie trampolina, ale bardziej rzeczy siłowe: nogi, ręce, plecy, żeby mieć siłę na przyszły sezon i utrzymać formę.
Kamil: Całe wakacje mamy zajęte dzień w dzień przez treningi, obozy, wyjazdy. Ten sport wymaga treningów i jeszcze raz treningów.
- W jaki sposób przygotowujecie się do zawodów, jak wygląda Wasz trening?
Krystian: Na początku jest 15 – 20 min rozgrzewki. To zależy od poziomu zawodników, np. dzieci muszą poświecić 1 – 1,5 godziny na rozgrzewkę na planszy. My jesteśmy na takim poziomie, że nam wystarczy 15 min intensywnej rozgrzewki i możemy wchodzić na trampolinę. Trening trwa zwykle 2 godziny. Przed zawodami robimy sobie taki sprawdzianik, czyli robimy to, co mamy skoczyć na zawodach, wtedy trening jest krótszy i trwa od pół godziny do godziny. Ćwiczymy układy, nowe elementy, nowe połączenia elementów, trenujemy też lepszą technikę elementów.
Kamil: Teraz jest taki okres kiedy uczymy się nowych elementów, żeby z roku na rok być coraz lepszym i skakać coraz to lepsze układy.
-Wasz sport wymaga nie lada samodyscypliny i samozaparcia, a efektem tego są znakomite wyniki. Czy jednak w Waszej karierze zdarzały się jakieś momenty zwątpienia?
Krystian: Myślę, że można to pogodzić. Może jak byliśmy młodsi, a inne dzieci wychodziły na osiedle i się bawiły, a my na trening i to trochę było przykro.
Kamil: Na pewno zwątpienie pojawia się, jak jest nauka nowych elementów, bo jest to sport taki trochę psychiczny, niektórym elementy wchodzą szybciej, a niektórym troszkę wolniej. Czasem pojawia się taki kryzys, np. ja miałem rok temu półroczny kryzys – wszystkie elementy kręcone mi się pomieszały i nie skakałem. To są takie chwile zwątpienia, trzeba wtedy to przeczekać, potem wejść na batut, skoczyć raz dobrze i wszystko wraca.
-Wracając do samodyscypliny i samozaparcia, czy można się tego nauczyć i jakie jeszcze inne cechy powinna posiadać osoba uprawiająca skoki na trampolinie?
Kamil: Na pewno cierpliwość, kiedy trzeba powtarzać tysiące razy ten sam element, żeby nauczyć się go w stu procentach technicznie.
Krystian: Najlepiej mieć jakiś wzór dla siebie. U nas na początku byli to koledzy, koleżanki, którzy skakali lepiej od nas. Patrzyliśmy na nich, uczyliśmy się od nich i mieliśmy podwójną motywację, aby być tacy jak oni. Teraz się trochę zmieniło i to młodsze dzieci bardziej na nas patrzą, staramy się pokazać z jak najlepszej strony, aby miały dobry wzór.
Krystian: To się nabywa z czasem, bo na początku przez półtora roku to była taka zabawa na trampolinie. Później zaczęliśmy skakać śrubki, śruby takie elementy bardziej poważne. Teraz nie powiem, że jest to rutyna, bo trenujemy coraz trudniejsze układy.
-Czy atmosfera w miejscu, w którym odbywają się zawody ma wpływ na Wasze samopoczucie? Czy lepiej skacze się u siebie?
Kamil: Najlepiej czujemy się w Rzeszowie przy naszej publiczności. Bardzo dużo zależy też od sprzętu, bo każda trampolina jest inna. Na własnym sprzęcie na pewno lepiej się skacze. W Rzeszowie są zawody dwa razy w roku i tak się składa, że zawsze skaczemy to, co mamy skakać, ponieważ widzimy znajomych wśród publiczności, mamy podwójną motywację, żeby dobrze skoczyć i pokazać, kto rządzi w Rzeszowie.(śmiech)
-Reprezentujecie klasę mistrzowską. Jakie elementy musicie wykonać podczas zawodów?
Kamil: W klasie mistrzowskiej trzeba skoczyć układ na trudność minimum 10 punktów.
Krystian: Elementy w klasie mistrzowskiej są trudniejsze niż w klasie II i I, dlatego potrójne salta czy dwa salta z trzema obrotami to standard.
-Które z osiągnięć w swojej karierze uważacie za najważniejsze?
Kamil: W tym roku na Pucharze Świata w Hiszpanii zajęliśmy piąte miejsce i pokonaliśmy Chińczyków, z tego jesteśmy, dumni to nasz największy sukces. W Polsce jesteśmy teraz
v –ce mistrzami seniorów.
-Wolicie rywalizację indywidualną czy synchrony?
Krystian: Myślę, że indywidualną, chociaż w synchronie skacze nam się tak bardziej luźniej, lepiej się rozumiemy i czujemy się o wiele pewniej. Natomiast indywidualnie w naszym przypadku jest tak, że jak skoczymy układ w eliminacjach, to dostajemy się do finału, a wtedy trzeba się już starać żeby zająć w miarę dobre miejsce.
Kamil: Na pewno indywidualnie jest trudniej, bo jak wchodzisz to jesteś sam na siatce i wszyscy patrzą na ciebie, a w synchronie masz partnera i jest mniejsze obciążenie psychiczne.
-A braterska rywalizacja? Istnieje? Czy raczej dopingujecie się wzajemnie?
Krystian: Dopingujemy się.
Kamil: Zwykle było tak, że jak ja skoczyłem swoje, to Krystian psuł i odwrotnie. W tym roku udało się, że skakaliśmy obydwaj dobrze.
Krystian: Ja mam podejście takie bardziej luźne, bo mamy jednak ekipę w Rzeszowie na podobnym poziomie, jest rywalizacja w klubie, ale raczej się wspieramy. Czasami ktoś na zawodach zaliczy fajną glebę, śmiejemy się potem wszyscy wieczorem i raczej jest fajna atmosfera.
-Ostatnimi czasy posiadanie prywatnej trampoliny w ogrodach stało się bardzo modne. To tylko rekreacja czy myślicie, że na podwórkowych trampolinach już ćwiczą nowe talenty. Czy rodzice mogą coś już wtedy zaobserwować u swoich dzieci?
Krystian: Mogą. Taka trampolina jest na początek. Myślę, że jak bym zobaczył takie dziecko, które skacze, na pewno bym wychwycił czy się nadaje, czy nie.
-Jak myślicie czy Wasze sukcesy wpłyną na popularyzację tej dyscypliny i zachęcą młodych ludzi do uprawiania tego sportu?
Krystian: Po tym programie właśnie zauważyliśmy, że bardzo dużo wpłynęło. To był też nasz cel, żeby tę trampolinę trochę wypromować. Rozmawialiśmy z różnymi trenerami z Wrocławia, Jawora, Poznania i mówili, że dzieciaki przychodzą, chcą skakać, bo im się to podoba, chcą się na nas wzorować. O to nam chodziło i cel został osiągnięty.
-Jakie wskazówki możecie dać ludziom, którzy chcieliby uprawiać skoki na trampolinie. Jaki wiek jest optymalny, żeby zacząć i jakie trzeba mieć predyspozycje?
Krystian: Najlepiej zacząć w wieku mniej więcej 6-7 lat. Im wcześniej, tym lepiej.
Kamil: Takie dziecko jak skacze nie zdaje sobie sprawy, że elementy, które wykonuje są niebezpieczne i wtedy wchodzą szybciej i łatwiej.
Krystian: Na pewno bardzo ważna jest odwaga, ale jeśli ktoś chce i będzie chciał to robić i nie zrezygnuje po pierwszej nieudanej próbie przy nauce jakiegoś elementu, którego nie może skoczyć i będzie trenować dalej, to później będzie mógł zauważyć, jakie błędy robił. Będzie też mógł opanować nowy element teoretycznie, aby to przeszło później na praktykę.
-Macie jakieś marzenia, plany na przyszłość? Co chcielibyście robić po zakończeniu kariery?
Kamil: Chcielibyśmy tak dwa lata w cyrku sobie pomieszkać, zobaczyć, pobawić się jeszcze.
Krystian: Trenować, ile będziemy mogli, zdać maturę, wybrać jakieś fajne studia. A trener, sędzia – te plany oczywiście. Chociaż już pomagamy trenować dzieci, dajemy jakieś wskazówki, mówimy, co robią źle i co mogą poprawić, żeby było dobrze.
Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.